220 dni,
czyli ponad 7 miesięcy,
trwała "przepychanka"
w radzie nadzorczej:
Kto miał zostać
prezesem Spółdzielni?
W tych "przepychankach pod dywanem" szarpało się się "dwóch takich", co nie mieli ani kwalifikacji, ani doświadczenia.
Po prawie 5 miesiącach wzajemnego podgryzania i "czekania nie wiadomo na co" kadłubowa rada nadzorcza, 19 marca ogłosiła konkurs.
Ale na stronie internetowej Spółdzielni, niby przypadkiem, jakiś "ktoś" zmienił treść ogłoszenia uchwalonego przez radę nadzorczą.
Dywersja? Tak, ale czyja?
Na konkurs nikt się nie zgłosił.
Kadłubowa rada nadzorcza, po miesiącu, 16 kwietnia, ogłosiła drugi konkurs.
Jakiś "ktoś" ponownie zmienił ogłoszenie.
Znów dywersja? Czyja?
Podejrzewano "dwóch takich", co ogłoszenia przeinaczali?
Na drugi konkurs też nikt się nie zgłosił.
Rada nadzorcza nadstawiła "trzeci policzek" i 15 maja po raz trzeci ogłosiła konkurs.
Konkurs miał być rozstrzygnięty dopiero 5 czerwca 2026 r.?
8 czerwca, po południu, Spółdzielnia ogłosiła, że konkurs wygrał były zastępca prezesa Dariusz Powroźnik.
PS
Prezes jest, ale pozostały pytania:
Dlaczego rada nadzorcza czekała, od piątku wieczorem, do popołudnia w poniedziałek, z ogłoszeniem wyników konkursu?
Dlaczego rada nadzorcza wybrała prezesa, w kadłubowym składzie 6 członków zamiast 9 członków, na dwa tygodnie przed walnym zgromadzeniem, na którym będą wybory w celu uzupełnienia składu rady do 9 członków?
